Zakładanie nogi na nogę to gest, który większość mężczyzn wykonuje odruchowo. Najczęstsze pytanie w tym kontekście nie brzmi nawet, czy w ogóle wypada, lecz która forma jest ta właściwa. Czy ta zwarta, w której jedno udo spoczywa na drugim, kojarzona raczej z kobiecym sposobem siedzenia, czy ta otwarta, z kostką opartą o kolano, czyli słynna amerykańska czwórka. Odpowiedź jest mniej oczywista, niż się wydaje, bo obie są męskie, ale znaczą co innego i pasują do innych sytuacji. Poniżej całościowe spojrzenie na temat, od porównania obu form, przez savoir-vivre i mowę ciała, aż po prawdę o wpływie na zdrowie.
Dwie formy, czyli o co właściwie chodzi


Zacznijmy od rozróżnienia, bo to ono jest sednem całej sprawy. W praktyce mężczyzna ma do wyboru dwa zupełnie różne sposoby zakładania nogi na nogę.
Pierwszy to udo na udo (obraz 1), w którym jedna noga spoczywa swobodnie na drugiej, kolano na kolanie, a podudzie opada w dół. To wariant zwarty, zajmujący niewiele miejsca, w potocznym odbiorze kojarzony ze stylem kobiecym lub europejskim.
Drugi to amerykańska czwórka (obraz 2), czyli oparcie kostki jednej nogi na kolanie drugiej, tak że nogi układają się w kształt czwórki. Ten sposób jest szeroki, otwarty i ekspansywny, popularny zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie chętnie przyjmują go politycy i menedżerowie.
To są dwa bieguny tej samej czynności, a wybór między nimi mówi o mężczyźnie więcej, niż mogłoby się wydawać.
Która forma jest właściwa dla mężczyzny
Tu pada konkretna odpowiedź, bo właśnie o to pytanie chodzi najczęściej. Brzmi ona: obie są poprawne i obie są męskie, ale każda pasuje do czego innego.
Amerykańska czwórka uchodzi w potocznym odbiorze za bardziej męską, bo jest otwarta, pewna siebie i sygnalizuje swobodę oraz dominację. Świetnie sprawdza się na luzie, w gronie znajomych, w sytuacjach biznesowo swobodnych czy wtedy, gdy chce się emanować spokojną pewnością. Jej słabością jest to, że zajmuje dużo przestrzeni, łatwo przy niej pokazać podeszwę buta, a w bardzo formalnych, europejskich realiach bywa odbierana jako zbyt rozparta, a nawet arogancka. Z kolei udo na udo, choć stereotypowo wrzucane do szuflady kobiecej, w klasycznej elegancji męskiej jest formą wręcz bardziej wyrafinowaną. Jest zwarte, schludne, nie narusza przestrzeni sąsiada i znacznie lepiej wygląda w garniturze oraz w eleganckim, oficjalnym otoczeniu. Wniosek jest więc prosty. Do garnituru i sytuacji eleganckich lepiej pasuje zwarte udo na udo, na luzie i dla podkreślenia pewności siebie dobrze działa czwórka, a w okolicznościach najbardziej oficjalnych najbezpieczniej jest w ogóle nie zakładać nogi na nogę i postawić obie stopy na podłodze.
Co na to savoir-vivre
Klasyczne podręczniki dobrych manier traktują tę pozycję dość surowo, niezależnie od formy. Warto wiedzieć, skąd bierze się ta rezerwa, nawet jeśli dziś brzmi anachronicznie.
Tradycyjny savoir-vivre uznaje zakładanie nogi na nogę za postawę luzacką, nonszalancką, a w skrajnym ujęciu wręcz lekceważącą. Zaleca, by przyjmować ją wyłącznie w gronie najbliższych, a unikać w obecności przełożonych, gospodarzy i wszelkich osób, którym chce się okazać szacunek. To podejście ma długą historię, bo już dziewiętnastowieczne poradniki dobrego tonu wprost wyliczały, jak nie wolno układać nóg w towarzystwie, łącznie z zakazem zarzucania jednej na drugą. Współcześnie ten rygor mocno zelżał i w życiu codziennym niemal zniknął, ale w sytuacjach formalnych wciąż obowiązuje jako wyraz dobrego wychowania. Co istotne, w tym najsurowszym ujęciu etykieta szczególnie krzywo patrzy właśnie na amerykańską czwórkę, uznając ją za bardziej rozpychającą się i arogancką niż zwarte udo na udo.
Kiedy lepiej tego nie robić
Skoro reguła zależy od kontekstu, warto jasno wskazać sytuacje, w których ostrożność popłaca. Tu stawką jest odbiór, a nie wygoda.
Najlepiej powstrzymać się od zakładania nogi na nogę podczas rozmów z przełożonymi, na spotkaniach biznesowych, oficjalnych uroczystościach, rozmowach kwalifikacyjnych oraz wszędzie tam, gdzie liczy się okazanie szacunku. W takich momentach etykieta zaleca postawę zasadniczą, czyli stopy oparte całą powierzchnią o podłogę, plecy wyprostowane, a kolana lekko rozsunięte. U mężczyzn powinna między nimi pozostać kilkucentymetrowa luka, bo stykające się kolana to konwencja kobieca, a zbyt szeroko rozstawione nogi z kolei wyglądają na rozwalanie się. Taka pozycja sygnalizuje uwagę i zaangażowanie, podczas gdy noga na nogę w tym kontekście może zostać odczytana jako znudzenie lub dystans.
Co zdradza mowa ciała
Poza etykietą jest jeszcze drugi wymiar, czyli to, co tą pozycją komunikuje się nieświadomie. Mowa ciała czyta ją na kilka sposobów naraz, a forma ma tu realne znaczenie.
Sama czynność zakładania nogi na nogę najczęściej odbierana jest jako oznaka rozluźnienia i swobody, co w gronie znajomych działa na korzyść, ale w oficjalnym otoczeniu może wyglądać na nonszalancję. Tu właśnie ujawnia się różnica między formami. Amerykańska czwórka, jako pozycja szeroka i ekspansywna, czytana jest jako sygnał pewności siebie, dominacji i zajmowania terenu. Zwarte udo na udo wypada bardziej powściągliwie i kontrolowanie. Niezależnie od wariantu, pozycja bywa też interpretowana jako gest zamknięcia i dystansu, zwłaszcza gdy towarzyszą jej skrzyżowane ręce i odwrócenie ciała od rozmówcy. Istotny jest też kierunek górnej nogi, bo skierowanie kolana w stronę rozmówcy świadczy o zainteresowaniu, a odwrócenie go na zewnątrz o chęci odgrodzenia się. Dlatego ten sam gest u kogoś odprężonego znaczy co innego niż u osoby spiętej, a odczytywać go należy zawsze w połączeniu z resztą postawy.
A co ze zdrowiem
Wokół zdrowotnych skutków tej pozycji narosło najwięcej mitów, a źródła bywają sprzeczne, dlatego warto rozdzielić fakty od strachów. Obraz jest mniej groźny, niż się powszechnie sądzi.
Najczęściej powtarzany zarzut, czyli że noga na nogę powoduje żylaki i trwałe wady kręgosłupa, w świetle nowszych analiz okazuje się mocno przesadzony. Co najmniej kilkanaście badań nad przyczynami żylaków nie potwierdziło, by krzyżowanie nóg było jedną z nich, a krótkotrwałe siedzenie w tej pozycji nie prowadzi do trwałych deformacji. Realne skutki istnieją, ale są przejściowe. Należą do nich chwilowy wzrost ciśnienia tętniczego, który ustępuje zaraz po zmianie pozycji, oraz drętwienie nogi spowodowane uciskiem nerwu strzałkowego, mijające po jej rozprostowaniu. Trzeba przy tym uczciwie dodać, że część źródeł, zwłaszcza fizjoterapeutycznych, wskazuje na ryzyko skośnego ustawienia miednicy i napięć kręgosłupa przy długim, nawykowym siedzeniu w tej pozycji. Zdecydowana większość ekspertów zgadza się jednak, że głównym zagrożeniem nie jest sam gest, lecz długotrwały bezruch w jednej pozycji, niezależnie od tego, jaka ona jest. Ostrożność zaleca się szczególnie osobom z nadciśnieniem, skłonnością do żylaków, ryzykiem zakrzepicy oraz kobietom w ciąży.
Jak robić to z klasą
Skoro w wielu sytuacjach noga na nogę jest dopuszczalna, warto wiedzieć, jak przyjmować tę pozycję, żeby wyglądała schludnie. Detale robią tu całą różnicę, zwłaszcza przy czwórce.
Przede wszystkim w sytuacjach nieformalnych można siedzieć swobodnie, byle elegancko, czyli bez dynamicznego dyndania zawieszoną nogą i bez kierowania podeszwy buta w stronę innych osób, co jest największym grzechem amerykańskiej czwórki. Lepiej, gdy górna noga spoczywa spokojnie, a nogawka nie podjeżdża zbyt wysoko, odsłaniając gołą łydkę, dlatego przy garniturze sprawdzają się dłuższe skarpety. W otoczeniu oficjalnym najbezpieczniej jest postawić obie stopy na podłodze, a po pozycję rozluźnioną sięgnąć dopiero wtedy, gdy atmosfera wyraźnie na to pozwala. Kluczem jest czytanie sytuacji, bo elegancja polega nie na sztywnym trzymaniu się reguł, lecz na dopasowaniu postawy do okoliczności.
Wnioski i pytania
Zakładanie nogi na nogę jak najbardziej wypada mężczyźnie, a pytanie o właściwą formę nie ma jednej odpowiedzi, bo obie są poprawne.
Zwarte udo na udo, choć bywa uznawane za kobiece, w klasycznej elegancji jest formą bardziej wyrafinowaną i lepiej pasuje do garnituru oraz sytuacji oficjalnych.
Amerykańska czwórka jest za to bardziej swobodna i pewna siebie, sprawdza się na luzie, ale zajmuje dużo miejsca i w bardzo formalnych realiach bywa odbierana jako arogancka. Tradycyjny savoir-vivre w obu przypadkach zaleca powściągliwość wobec przełożonych i na oficjalnych spotkaniach, gdzie najlepszym wyborem są obie stopy na podłodze. Zdrowotne straszenie żylakami i wadami kręgosłupa jest w dużej mierze przesadzone, choć osoby z grup ryzyka powinny zachować umiar. Najlepszą zasadą pozostaje zdrowy rozsądek i dobranie zarówno samej pozycji, jak i jej formy do sytuacji, w której się znajdujesz.


Dodaj komentarz